jak dbać o siebie zimą

Jak za oknem jest, każdy widzi – szaro, zimno i mdło, a na poprawę niestety nie ma co liczyć przez następne 3 miesięce. Jak więc dbać o siebie zimą i przetrwać ten okres, by dać radę robić cokolwiek innego niż oglądanie Netflixa i chowanie się pod kocem? Jeśli i Wy zadajecie sobie takie pytanie, to ten tekst będzie idealny dla Was. Przedstawiam Wam moje 7 sposobów na to, by zima i przedwiośnie były okresem, którego rzeczywiście można z pełną świadomością doświadczyć, a nie tylko go przeczekać. Pamiętajcie, że nie musicie wprowadzać wszystkich moich porad w swoje życie. Dobierzcie do siebie te, które Wam odpowiadają i dajcie sobie czas, by je wdrożyć.

1. Spokojna joga

Lub jakakolwiek inna aktywność, którą lubicie. Wiem, wiem. To nie odkrycie Ameryki, ale aktywność fizyczna to naprawdę sprawdzony sposób, by dbać o siebie zimą. Mam jednak wrażenie, że cały czas trzeba sobie przypominać o tym, że ruch to nie tylko siłownia i bieganie. Co więcej, nie zawsze trzeba się do niego zmuszać. Może joga to dokładnie to, czego potrzebuje Twoje ciało, by się rozluźnić i wprowadzić w przyjemny stan błogości? A może uwielbiasz spacery i wcale nie potrzebujesz wielkiej motywacji, żeby przejść parę kilometrów, nawet w deszczu czy śniegu? Możliwości jest wiele, ale ważne jest jedno: pozwól sobie robić to, na co masz ochotę i siłę (!). To bardzo istotne, szczególnie gdy tak wiele z nas ma tendencję do udowadniania sobie pewnych rzeczy lub podejście „wszystko albo nic”. To nieprawda. Ja osobiście czuję, że jesienią i zimą moje ciało każe mi zwolnić. Wcale nie mam wtedy ochoty na energiczną jogę, dlatego vinyasa i ashtanga odpadają, podczas gdy mile widziane są wszelkie odmiany typu yin (czyli bardzo spokojne, rozciągające głębokie mięśnie) czy delikatne flow. Nie ma co się na siłę dociskać i mówić sobie, że coś nie sprawiało nam kłopotu wiosną czy latem, więc musimy robić to także teraz. Nie, nie musimy. Ciało najlepiej podpowiada nam, czego potrzebujemy, a w tym okresie bardzo często powtarza się sygnał „zwolnij!”. 

Dlaczego warto wprowadzić aktywność fizyczną, chociażby najdelikatniejszą, w tym okresie? Pobudzamy krążenie, dodajemy sobie energii, stymulujemy produkcję endorfin, wspieramy odporność. Jesteśmy bardziej dotlenieni, w lepszej formie, co przekłada się na ogólny performance w ciągu dnia. A czy nie miło jest mieć energię na przekór szarym dniom?
jak dbać o siebie zimą

jak dbać o siebie zimą

2. Ciepłe potrawy i napoje

Rozgrzać może nas nie tylko wełniany sweter, ale też nasza dieta. Jasne jest, że to co jemy i pijemy, wpływa na nasze samopoczucie. Dlaczego więc nie wykorzystać tego na naszą korzyść, rozgrzać się od środka i w taki sposób dbać o siebie zimą? Wiem, że wiele joginek czy osób związanych z ajurwedą podąża za tymi wskazaniami do tego stopnia, że jesienią i zimą nie je i nie pije nic zimnego. A więc jak woda, to letnia (można dodać miodu i cytryny, jeśli tak jak ja nie tolerujecie ciepławej wody). Jak owsianka, to na ciepło. Warto unikać surowizn, a za to rozsmakować się w zupach, kaszach, oleistych potrawach, sezonowych warzywach gruntowych. Do tego dochodzą, oczywiście, rozgrzewające przyprawy, dodawane do wszystkiego. Moim faworytem jest od lat ciepła woda z imbirem, cytryną i miodem – w tym wydaniu zimę da się lubić.

Set, który mam na sobie na zdjęciach, pochodzi z Veneis, młodej polskiej marki. Został uszyty z bawełny organicznej tak miękkiej i puszystej, że naprawdę dłuższą chwilę zastanawiałam się, czy w składzie nie ma domieszki kaszmiru. Tutaj znajdziecie link do bluzy, a tu do spodni! A z kodem „JULIA15” cały czas jest 15% zniżki 🙂

3. Weekendy offline

Tę zasadę warto wprowadzić co prawda o każdej porze roku, ale wydaje mi się, że szczególnie ważna jest jesienią i zimą, gdy nie mamy energii i jesteśmy często przemęczeni. Internet zapewnia nam nieskończoną ilość bodźców, która, chociaż nęcąca i odpędzająca widmo nudy, na dłuższą metę sprawia, że jesteśmy zwyczajnie przebodźcowani. Podczas gdy latem łatwo odłożyć telefon na rzecz kąpieli w jeziorze, spacerów po plaży czy spotkań towarzyskich, zimą warto znaleźć sobie inne aktywności, które skutecznie zastąpią brak internetu. Pieczenie, nadrabianie zaległości książkowych, sport, robienie na drutach, malowanie, szycie, czyli wszystko to, na co zazwyczaj nie możemy znaleźć czasu. Zimowe weekendy wydają mi się o wiele bardziej wartościowe i sprzyjające wypoczynkowi, gdy decyduję się wyłączyć telefon i wyjść na długi spacer, upiec ciasto czy dać się pochłonąć książce. Może warto rozważyć taką formę dbania o siebie zimą i zażyć weekendowego resetu?

4. Ashwagandha

Mimo że internet od pewnego czasu huczy o cudownych właściwościach olejku CBD, ja zdecydowałam się na inny suplement o bardzo podobnym działaniu: ashwagandhę. Jeśli jeszcze o niej nie słyszałyście, jest to sproszkowane zioło (witania ospała), tradycyjnie stosowane w medycynie ajurwedyjskiej. Regularne stosowanie zapewnia zmniejszenie poziomu stresu, obniżenie kortyzolu oraz ułatwienie zasypiania. W ogólnym rozrachunku powinna więc przełożyć się na nasze ogólne samopoczucie oraz poziom energii, który jest naturalnym rezultatem lepszej jakości snu i obniżenia stresu. 

Przyznaję, że ten punkt jest bardzo indywidualny. Na mnie ashwagandha działa rewelacyjnie, ale może Ty będziesz potrzebować innych form suplementacji: witaminy D, olejku CBD czy uzupełnienia niedoborów. Ważne, by wykonać badania krwi i rozważyć włączenie dodatkowych preparatów do diety, jeśli jest to rzeczywiście wskazane. Pamiętajmy, że badania i suplementacja to sposoby, bez których trudno skutecznie dbać o siebie zimą! 

5. Przytulność. Wszędzie!

O tej porze roku warto szukać przytulności i się nią otaczać. Po pierwsze, zwróćmy uwagę na to, jak oświetlone są pomieszczenia, w których przebywamy. Górne światło warto zmienić na kilka rozproszonych źródeł światła, np. mniejszych lamp, świec czy lampek z soli, które rzucają miękkie, ciepłe światło. Jest to też ważne w kontekście ograniczania światła niebieskiego po zmroku, by nie zaburzać rytmu dobowego: wieczorem powinniśmy otaczać się miękkim, ciepłym światłem, najlepiej świec. Lepszy sen gwarantowany. Jeśli chcecie posłuchać więcej o wpływie światła na zdrowie, odsyłam do ciekawego i bogatego w informacje podcastu Karoliny Sobańskiej.
(czytając ten akapit, przyszło mi do głowy, że można z tego zrobić imprezową grę: wypij szota za każdym razem, jak przeczytasz słowo „światło”). 

Po drugie, zadbajmy o to, co mamy na sobie. Warto nosić miękkie, ciepłe rzeczy z naturalnych tkanin, które nas otulą, ogrzeją i sprawią, że będziemy czuć się po prostu lepiej. Zastanów się, czy w domu nadal nie nosisz starego dziurawego dresu lub swetrów z sztucznych tkanin, które nie są dobre ani dla ciała, ani dla samopoczucia. Ja najbardziej lubię spędzać dni w moich ukochanych, pięknych swetrach i dzianinowych spodniach, które grzeją i sprawiają, że czuję się bardziej poukładana i energiczna, niż spędzając cały dzień w piżamie.

Warto zadbać też o przytulność w swoim mieszkaniu. Dodatkowe koce, świeczki, czy wreszcie porządek sprawią, że będziemy lepiej i bezpieczniej czuć się w swoim otoczeniu. Chyba nie muszę podkreślać, jak ważny jest ten czynnik dla dobrego samopoczucia?

Świeczki w pięknych kształtach to moja nowa obsesja. Są piękną dekoracją i dodają klimatu każdemu wnętrzu. Świeca Venus pochodzi z Loro Candles (z kodem „livebetterpl” dostaniecie 10% zniżki), a głowa z La Flamme Candles. 

6. Nawilżacz powietrza/ dyfuzor zapachowy

Moje odkrycie roku. Nie dość, że wspomaga nas w walce z suchym powietrzem w okresie grzewczym, to jeszcze po dodaniu ulubionego olejku eterycznego rozprowadza zapach po całym domu. Mój model pochodzi z Muji i nie mogę się go nachwalić: pokazałam go już na moim instagramie ze sto razy, a w moim mieszkaniu chodzi często od rana do wieczora. Jeśli macie ochotę na jesienną aromaterapię, bardzo polecam to rozwiązanie – możecie wybrać swoje ulubione olejki i zaprojektować zapach własnego domu. U mnie najczęstsze olejki to rozmaryn i eukaliptus, ale w sezonie zimowym częstym wyborem jest też słodka pomarańcza i cynamon. Lepszy nastrój i relaks murowane!

7. Książki

Wiem, że jesienią i zimą numerem jeden są filmy i seriale, ale ja nadal będę orędowniczką książek. Wspaniale relaksują, pomagają wypocząć, rozwijają naszą wyobraźnię i kreatywność. Dodatkowo odciągają nas nieco od ekranu, co zawsze jest atutem. Jak dbać o siebie zimą, to nie tylko fizycznie, ale i psychicznie! 😉

W tym okresie uwielbiam wracać do książek z dzieciństwa, które przynoszą mi ukojenie i poczucie bezpieczeństwa. Harry Potter, Ania z Zielonego Wzgórza, Jeżycjada (szczególnie najstarsze części) – znam je na pamięć, ale i tak do nich wracam, gdy tylko pogorszy mi się nastrój lub poczuję niepokój. 

Może do Ciebie nie przemówią moje przykłady i uznasz je za książki dla dzieci, co jest zupełnie w porządku – zachęcam Cię do czytania czegokolwiek, co lubisz! Uważam, że nie ma złych książek i niech każdy czyta to, na co ma ochotę, niezależnie czy są to skandynawskie kryminały, „365 dni” czy Muminki. 

PS jeśli szukacie nowych książek, to bardzo polecam Wam abonament ebookowy Legimi. Wybór jest bardzo szeroki, często dostępne są nowości, zawsze też polecane są ciekawe kategorie związane z daną porą roku lub trendami. Rejestrując się z tego linku, dostaniecie 30 dni za darmo 🙂

A ta książka to jedna z najlepszych rzeczy, jakie mnie ostatnio spotkały. „Chłopiec, kret, lis i koń” to wzruszająca i uniwersalna lekcja życia, podana w przystępny, prawie że dziecięcy sposób. To książka dobra zarówno dla dzieci, i dorosłych; jeśli kiedykolwiek będę miała swoje, to na pewno będę chciała im ją przeczytać. Idealnie rozgania też zimowe smutki. 

Uff, to by było na tyle! Jeśli macie swoje sposoby na to, jak dbać o siebie zimą, koniecznie dajcie znać. Życzę Wam dużo spokoju i ciepła, trzymajcie się!

4 comments

  1. Od jakiegoś czasu praktykuje jogę i bardzo polecam, czuje się dużo lepiej. Polecam także techniki medytacji w połączeniu z jogą dają niezwykle odprężający efekt. Trchę of topic, ale skąd to cudowne lustro? Genialnie wtapia się w wytrój!

  2. Myślałam, że dyfuzor to wymysł spłoczeństwa, ale odkąd kupiłam swój pierwszy jestem zachwycona. Zakochałam się. Jogę zaczęłam praktykować podczas pandemii i zarówno ona, jak i dyfuzor to mój totalny must have teraz. Bardzo ciekawy wpis. Podoba mi się twoja swoboda w przekazywaniu treści.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*
*